Book
Links
About
*109...

Miewam ostatnio napady wenowe. Wygląda to mniej więcej tak, że czuję w sercu lekki łomot, w przez głowę przepływa mi milion myśli na raz, chciałabym to wszystko gdzieś przelać, ale w momencie gdy tylko się decyduję napada mnie myśl, że to i tak będzie beznadziejne. Czasami zastanawiam się czy może gdzieś, kiedyś nie minęłam się z powołaniem. Że może kiedyś skręciłam w złą drogę i to nieopisane, nieodgadnione coś, gdzieś tam we mnie jest. A może tylko mi się tak wydaje? Może chciałabym myśleć, że coś potrafię, że leży to gdzieś głęboko nieoszlifowane, że mogłabym być kimś, a jestem szara, zwykła, taka codzienna i prosta?

Może te wszystkie młodzieńcze ideały, że te żółtoniebieskie oczy, że spacery, że łapanie chmur, że życie po swojemu, z lekkością i zapałem to były tylko dziecinne ideały? Może tak naprawdę nic niezwykłego nie odróżnia mnie od innych? I tak naprawdę może w tym wszystkim co pisałam tutaj, odnajdywałam osobę, którą kiedyś chciałabym być, a nie wyszło?

Taką poezyjną dziewczynką, siedzącą na trawie i czytającą książki, tą która macha rękami na problemy, która jest zawsze uśmiechnięta, pełna młodzieńczego zapału, energii życia, tą która pragnie zdobywać to co w świecie najpiękniejsze, zamykać to wszystko w małej szkatułce i do tego powracać? Czuć w zimie smak lata, zapach bzu i trzepot szkrzydeł motyli?

Z dnia na dzień przeraża mnie coraz bardziej wkraczanie w to dorosłe bagno rzeczywistości. Nie ma w nim już 'tych, a raczej tamtych' takich samych przyjaciół, są owszem ci sami, ale inni, nawet inniejsi. Nie ma w nim już frywolnego, bezsensownego biegania gdziekolwiek.
Teraz ciągle prześladuje mnie pytanie: a po co? a jaki jest tego sens? a mam na to czas?

Czy zdążę zrobić pranie, obiad, nakarmić kota, posprzątać, wziąć prysznic, póść do pracy, wrócić, zjeść, poświęcić trochę czasu bliskiej osobie?
Czy zdążę potem i czy będe mieć siłę pójść poczytać napisy na ławkach tak jak kiedyś?

Chciałabym mieć, coś, jakąś pasję, dzięki której czułabym, że jednak nie wszystko w życiu to obowiązek.
Chciałabym mieć w sobie taki dar, by móc opisać, uchwycić to wszsytko piękne co jest w okół mnie. By potem, nawet jak nie mam czasu lub siły pójść i tego dotknąć, bym mogła to poczuć, zobaczyć, przeczytać o tym, by mieć to wszystko gdzieś przy sobie.

Nie chcę skończyć z niezapisaną kartą, lub zapisaną szarym, ponurym długopisem.


paulincia-a 2010-09-13 20:55:20
skomentuj (1)
*108...

O tak. Trochę mnie tu nie było, ale nie zapomniałam, tylko chyba nie miałam głowy, nie wiedziałam co i jak i chyba brakowało mi czasu.
Nie miałam czasu nawet pomyśleć o sobie, swoim życiu, tym co teraz się dzieje.
Zmiania miejsca zamiszkania ma swoje plusy i minusy. Niby się spełniam, niby robię to co chciałam więc powinno być ok.

Praca która odpowiada, wymarzone studia, na które defacto nie mam ostatnimi czasy ochoty; może to wina sesji, może przemęczenia. Właściwie jest mi dobrze, chyba wreszcie zaczęłam robić to co chcę robić. Przecież o tym marzyłam jeszcze rok temu: o ucieczce, o nowym życiu. Pomogło. Mój stosunek do świata, do bliskich zmienił się bardzo. Czy to wina rozłąki czy może tego, że trochę wydorośałam?
Nie wiem.

Czasem jednak trochę tęsknię za tym, że już nie wpatruję się w chmury, nie wychodzę na samotne spacery, właściwie na żadne spacery nie wychodzę. Nie dumam, nie rozmyślam, nie gryzmolę gdzieś na kartkach wierszyków, nie wylewam smutków.  Już chyba tak beztrosko nie cieszę się ze zwykłego promyku słońca, motylka czy napisu na ławce w parku. Przestałam to chyba zauważać. Robię sie stara i nudna, ale gdzieś tam w głębi jest jeszcze coś z dziecka.

Wyznaczyłam sobie wakacyjny cel i odnajdę tę część wesołej, beztroskiej siebie. Tej, która mówi co myśli, i czasem nie myśli co mówi. Tej która zapuszcza się w głąb przed siebie gubiąc trzy razy drogę i się z tego śmieje.
Nie chce być 20-letnim analitykiem, który wszytko musi przemyśleć 5 razy i który cholernie się wsyzstkiego obawia.

Ale mam się do kogo przytulić w nocy i to mnei cieszy.
(;



paulincia-a 2010-06-28 02:20:50
skomentuj (0)
...107*

"Czasem wierzę, że jeszcze wszystko mogę zmienić
Plastelinę spraw ulepić tak, by wszyscy byli zadowoleni
Przewinąć czas jak na wideo film i cofnąć nas do edenu szkolnych korzeni 
Choćby na krótką przerwę

Czasem wierzę, że jeszcze ten świat mogę zmienić
Chwycić wasze dusze i je ze szczęściem ożenić
Siłą słońca promieni dodać lepszych odcieni
Czasem wierzę, że jeszcze to wszystko mogę zmienić (...)

Czasem wierzę, że jeszcze zdążę być każdym
Przemierzę oceany, zdobędę najwyższe maszty
Chcę dotrzeć tam, gdzie świecą ostatnie gwiazdy 
Wydłużać czas niczym minuty nibyjazdy" 

L.U.C -  
Reżim Pana Cykacza Każdego Równo Mierzy

   
 
Raczej mi sie układa. Mam troche rozterek, ale to chyba znaczy, że nic się u mnie nie zmienia, że wszsytko jest na swoim miejscu. Maturą jakoś niepokojąco się nie przejmuję, zastanawiam sie tylko czy to zły czy dobry znak. 
Jestem rozpromieniona. 
Ale to nie tylko zasługa wiosny 
 


paulincia-a 2009-05-01 00:25:19
skomentuj (0)
...106*

Było jak zwykle. Zwykły, tradycyjny, standardowy dzień. Jedynie to że wyszła na spacer mogło wydawać się dziwne. Dawno tego nei robiła. I chyba jej tego brakowało, bo poczuła się lepiej gdy szła. Niby spacer nie był taki jak tamte poprzednie, bo nie szła sama, ale czuła się jakby spacer ten jednak odbywał się w samotności. Nie słuchała rozmów, raczej odpowiadała półsłówkami, gdy ktoś o coś zapytał. Szła. Dużo myślała. Czasem odpływała daleko tak bardzo że nie zauważała że przeszła już tak wielki kawał drogi. 

Zrozumiała, że dawno nie była szczera sama ze sobą. Omijała tematy, które mogłyby wprowadzić do jej uporządkowanego ostatnio świata troche rozterek. Nie da się od tego uciec. Wraca. Zawsze wróci. Doszła do wniosku, że to zawsze ona biegnie, że to ona goni coś co nigdy nie goniło jej. Chciała poczuć sie choć raz kimś wyjątkowym, kimś o kogo się dba i troszczy.

Od zawsze radziła sobie sama, potrafi z tym żyć i jest do tego przyzwyczajona. Nauczyła sie przyjmować ból tak by odbił się od niej i nie zostawił większych śladów. Wiedziała, że jest silna. Widziała to w sobie codziennie patrząc w lustro. Nie chciała rozmów, nie chciała porad bo i tak zawsze z góry wiedziała jak postąpi. Rzadko się wahała.

Jednak podczas tego spaceru coś w niej pękło. Czuła, że coś się zmieniło. Że może nie daje rady sama, że może jedak chciałaby się o coś oprzeć i chwilę odpocząć. Że przecież kiedyś trzeba się zmęczyć, trzeba na chwilę zawrócić, wejsć do domu i komuś w końcu się wygadać. Tak poważnie tak, żeby czuć, że słucha, żę go to interesuje, że w oczach widzisz to coś co pozwala Ci myśleć że jednak nie jesteś sam. 

Domu nie było.

Zawróciła. Szła trochę spokojniejsza, ale zdezorientowana. Nawet nie zauważyła że nagle idzie sama. Reszta gdzieś się podziała. Została sama. 

Obudziłam się.

To nie był jednak tylko sen.


paulincia-a 2009-03-01 22:14:31
skomentuj (0)
...105*

Pójdziemy po śniegu, gdzie nie ma drugiego brzegu.

Mówią, że jak ktoś nie ma szcześcia w kartach to ma je w miłości. Jeśli to prawda to bardzo dobrze, że przegrałam wszystkie żetony w pokera. Powitanie Nowego Roku było zarazem piękne jak i dziwne. Zastanawiem się czemu jestem taka nerwowa, czemu nie chcę spuścić Go z oka nawet na krok, czemu ciągle muszę Go czuć. Moze gdzieś podświadomie boję się, że to wszystko stracę, chociaż tak naprawdę wiem, że tak się nie stanie? 

Wiem, że nie jestem idealna, że wielu rzeczy mi brakuje, że ciągle narzekam, marudzę, jestem nerwowa i kłótliwa. Ale staram się być najlepsza jaką potrafię być. 

Minęło 4 lata odkąd zaczęłam pisać. Poprzedni rok był chyba udany. Był jednym z lepszych, był tym jednym z najpiekniejszych. 

Bo był z Nim. 


paulincia-a 2009-01-03 21:57:51
skomentuj (0)
...104*

Czy wiesz jak trudno jest skakać wyżej i dalej niż ktokowlwiek inny?

Czy wiesz jak ciężko jest przeskoczyć coś co nie ma konturów?

Jak ciężko jest wzbić się, skoro nie wiesz co jest wyżej?

 

Przestaję sobie radzić. zaczynam tracić nadzieję na to, że kiedyś będzie lepiej, że uda się o tym zapomnieć, że będzie można o tym rozmawiać, wspominać bez bólu i łez. Przestaje wierzyć w to że kamień mozna zamienić w serce. 

Oczy kiedyś jak magnes, dzis już nie przyciągają. Czuję, że gniję od środka, żę tam w środku coś mnie niszczy i że w końcu nie dam rady tego opanować. Wiem, że w końcu zabrnę gdzieś zbyt daleko i głęboko i że nikt nie poda mi ręki, żeby mnie wydostać. Z drugiej strony chyba chciałabym w takie miejsce zabrnać. Gdzieś gdzie cudze dłonie nie dosiegną, gdzie oczy nie zobaczą i gdzie nogi nie zaprowadzą. 

Najżałośniejsze jest to, że co wieczór kładąc się spać zadaję sobie to samo pytanie: "dlaczego?!" , a jeszcze bardziej żałosne jest to, że budzę sie rano i wiem że wieczorem  zadam to pytanie kolejny raz. I wiem, że chyba nigdy nie uzyskam odpowiedzi. I smutne jest to, że owszem - jest się komu wypłakać, wygadać, jest przy kim się uspokoić, tylko że mija dzień, dwa, trzy wszsytko powoli zaczyna wracać do normy - tu trzeba się uśmiechnąć, tam odezwać, gdzie indziej znowu porozmawiać, a okazuję się że sprawia mi to cholerną trudność. Bo przecież nic się nie stało, przecież nie ma sensu niczego wyjaśniać, przecież to juz przeszłość a najważniejszy jest następny dzień, misiąc czy tydzień.

Tylko że ja nie zapominam. 

Lęk, który we mnie rósł przemienił się w żal, ogromny żal i teraz wiem, że już nikomu nie pozwolę sobie jeszce bardziej spieprzyć życia. I wiem, że już nikomu nie pozwolę się krzywdzić. To moje życie i zamierzam je przeżyć w taki sposób jaki sama sobie wykreślę.

 

Tylko, że pytanie "dlaczego?" nigdy przed snem nie zniknie. 

 

 


paulincia-a 2008-11-26 23:49:45
skomentuj (0)
...103*

Kogokolwiek zapytasz, każdy odpowie ci, że ma gdzieś zdanie innych a liczy się z opinią tylko i wyłącznie osób bliskich. Próbowałam to wczoraj sprecyzować, była pewna rozmowa, która mnie do tego nakłoniła i zaczęłam wyciągać wnioski. A mianowicie takie: opinia przyjaciół na twój temat, temat twojego zachowaania, decyzji, wyborów i sposobu myślenia nigdy ale to przenigdy nie będzie obiektywna. Cóż z tego, że liczysz się z daną opinią, skoro jest ona stuprocentowo subiektywna, bo skąd dana osoba może wiedzieć co robiłaby ona gdyby była w takiej sytuacji. Postanowiłam nie doradzać ludziom, w których sytuacji nie byłam, nie będe doradzać na temat problemów z którymmi nie miałam styczności. 

Zauważyłam panująca modę na mówienie tego co mówi każdy. "jestem sobą" , "Nie interesuje mnie opinia innych" , "niczego się nie boję." I nikt mi nie powie, że tak naprawdę jest, bo nie jest i wszyscy doskonale o tym wiemy. Zastanawiam się, czy zdania te mają na celu uczenia nas pewności siebie i wiary we własną osobe i we własne możliwości, czy może chodzi o to by za wszelką cene pokazać, że jest się lepszym od innych. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dopóki nie spojrzysz na to z boku i sobie tego nie uświadomisz wpadasz do całej tej zupy i gotujesz się na tym samym ogniu w ten sam sposób co reszta. 

Ja się boję. Boję się mnóstwa rzeczy, właściwie rzadko kiedy czuję się spokojna i niczym się nie przejmuję. Boję sie, że czegoś nie osiągnę, boję się, że coś stracę, boję się że gdy coś zdobęde nie będe umiała tego zatrzymać. Nie interesuje mnie opinia innych, a jednak są ludzie których zdanie jest dla mnie ważniejsze od mojego. Jestem sobą, aczkolwiek mam dwie osobowości. Są ludzie dla których jestem i sobą zawsze pozostanę i są ludzie którym nie chcę pokazywać jaka naprawdę jestem, bo to moje i nie każdy o tym musi wiedzieć. 

Spowiedź przed samym sobą jest przydatna, stawia na nogi i daje Ci wiarę we własne siły. A siły są mi potrzebne. 

Ale od dłużeszego czasu ktoś mi tych sił dodaje. 


paulincia-a 2008-11-03 17:16:13
skomentuj (0)
...102*

I patrzeć na chmury typu cummulus w kolorze białym, natomiast niebo jest przy tym niebieskie. 

Ogólnie to mam chandrę, jesienną depresję połączona z lenistwem, niską samooceną i przyszłościową niewiedzą. Powiedziano mi że robię skok na głęboką wodę, że mogę żałować, że wcale nie będzie kolorowo. A ja waliłam głową o ścianę i jak wół czy osioł uparcie twierdziłam, że tak być na pewno nie może i na pewno tak nie będzie. I chyba dalej tak twierdzę, mam dosyć cudzych zdań, a szczególnie tego, że średno raz na miesiąc ulegają one zmianom i zawsze są krytyczne na jakikolwiek temat by nie były. Istota i idea świata się gdzieś zagubiła, właściwie to odczuwam w okół siebie ogromny bieg po nic, bo gdziekolwiek nie dobiegniesz zawsze będzie mało i zawsze w porównaniu do czegoś innego będzie to "nic".

Zastanawiam się nad tym czy gdzieś na chwilę sie nie zawiesić. Otworzyć okno i zawieśić problemy na słońcu, zadzwonić do domu którego nigdy nie było i rozmawiać z ławkami w parku. Bezsensownie skakać z miejsca na miejsce, bo przecież w którymkolwiek byś nei był zawsze i tak będzie Ci mało. Bo przecież to wszsytko to marność.

 Zastanawiające jest to jak można porzucić wszystkie wartości dla jednego jedynego celu. Zatracić się w świecie ładu, porządku i zasad dla czegoś co i tak okaże się niczym. Jak można przewróć siebie na drugą stronę, stać się kimś innym niż tak naprawdę od zawsze się bylo i metodami lisa zakradać się, deptać komuś po śladach by potem go wyprzedzić i podłożyć nogę. Zastanawiam się czy to dopuszczalne w moim wypadku sprzeniewierzyć sie wszystkim i pójść własną drogą, przecież jest ona całkiem inna, przecież ona jest tą "gorszą" drogą, w niej nie liczy się pęd, kłamstwo ani niewiara, a tylko i wyłącznie ciepło i klasyczne odcienie miłości. 

Bo chyba warto się odwrócić plecami do świata. 

 


paulincia-a 2008-09-25 23:17:39
skomentuj (0)
...101*

Mam nowe postanowienia. Tym razem juz takie prawdziwe i nieodwołalne. Właściwie to mam je aż jedno bo wiem ze więcej i tak mi sie nie uda spełnić. Przede wszystkim nie będę łamać swoich postanowień.

Po porannym przebudzeniu się i leżeniu z głową pod poduszką postanowiłam sobie cos postanowić. Zaczęłam w myśach wypisywać na kartce cele i postanowienia i miejsca w mózgu mi zabrakło. Mam sie nie rozleniwić bo jak się rozleniwię to już przegwizdane bo nic z tym nei zrobię. Miałam iśc do lekarza w końcu sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku, wcześniej chodzić spać i wcześniej wstawać, przeczytać wszystkie zaległe lektury i nie robic bałaganu w szafce z ciuchami. Ponadto postanowiłam polubić śledzie,tatar i inne dziwnawe potrawy, których zazwyczaj boję się tknąć bo śmierdzą i nie wyglądają apetycznie.

Jednak gdy wyciągnęłam głowę spod poduszki i spojrzałam przez okno doszłam do wniosku, że słońce świeci tak samo jak zawszi, że ten szary blok jest dalej tym samym szarym blokiem i że kobieta która codziennie o 11 wychodzi ze swoim bokserem dzisiaj też wyszła i pokonywała tę sama trasę co zawsze. Świata nie zmienisz, więc siebie chyba też nie. Bo gdyby tak każdy zmienił siebie to zmieniłby się i świat. Tak mi się przynajmniej wydaję.

Więc schowałam głowę pod poduszkę i postanowiłam się nie zmieniać. Stwierdziłam, że jeśli się zmienię mogę stracić to co mam teraz i mogę zamienić to na cos innego. Nie chcę ryzykować. Lepszych rarytasów i tak już chyba mieć nie mogę. Bo jak? Przecież nie ma lepszych rzeczy niż te które teraz posiadam.

Do tego wszystkiego mam już dosyć stu pytań do mnie na temat mojej cholernej przyszłości o krórej nie mam bladego pojęcia. Nie wiem jak mi się poukłada i nie wiem czy zostanę murarzem, architektem czy piosenkarką. Nie chcę się nad tym zastanawiać. Zakręciłam koło fortuny i to co wylosuje mi się za rok to z taką nagrodą wyjdę ze studia i w jakiś sposób postaram się ją wykorzystać.

Gnębi mnie jescze to, że od tygodnia źle sypiam, nie mogę znaleźć miejsca na łożku, za dużo w nim przestrzeni i mam cała kołdrę dla siebie. do tego robię wszystko by nie wpaść w jesienno-szkolną depresję, która dotyka mnie co roku, ale coś czuję że jak zwyklę przegram i polegnę na owym polu bitwy.


Ogólnie to jest róznie. Raz lepiej raz gorzej, raz nijak raz jakoś. A na domiar złego przyłapałam sie jak rozmawiam sama ze sobą.

 
paulincia-a 2008-09-07 15:19:32
skomentuj (0)
...100*

I tak. No. No więc. Cóż, brak mi po prostu słów. Mówią, że jak dasz palec chwycą całą rękę. Ja najchętniej chwyciłabym wszystko od stóp po głowę.I nie pusciłabym już nigdy. Trzymałabym tak mocno, by nikt nie mógł mi tego zabrać, nie z samolubstwa, nie z chytrości. Ja to po prostu tak bardzo kocham.. Nigdzie nie było i nie będzie mi tak dobrze. Przy żadnym innym ramieniu, przy żadnym innym ciele.

Chciałabym tylko tam wrócić, nie chcę znowu popadać w jesienne depresje, nie chcę rozglądać sie po ulicy szukając choć kawałka tego za czym tak tęsknię, nie chce zasypiać i budzić się sama. Chcę czuć cieplo, chcę czuć to co czuję gdy jest przy mnie. To czego opisać się nie da, to co trzeba po prostu poczuć by zobaczyć jakie to piękne.

Pocieszam się jednym.
Wiem, że jesteśmy zbyt silni by sie poddać i zbyt zdeterminowani by zrezygnować.
I wiem że dopniemy swego.

Bo przecież Filip i Katarzyna nie mogą żyć osobno (;

Dziękuję :*

paulincia-a 2008-08-31 23:52:31
skomentuj (0)
...99*

To chyba najgorszy dzien w moim życiu. Nigdy nie było mi tak źle, przykro i smutno zarazem. Zawsze dawałam 100% siebie, robiłam to bezinteresowanie i zawsze starałam sie spełniać najskrytsze marzenia innych. Dawałam wszsytko co miałam, nie oczekując niczego wzamian. Czasem tylko zastanawiałam się czy może kiedyś ktoś cokolwiek podaruje mi. Coś czego tak bardzo pragnę.

Wychodzi na to, że nigdy tak nie będzie, że nadzieja to tylko wielkie gówno a ja jak zwykle poślizgnęłam się na własnych marzeniach. To miał być mój dzień, moje święto, miłam być tą naj, najważniejszą, najszczęśliszą. Tymczasem nie mam ochoty ani na zabawy, ani na bycie naj. Mam ochote zamknąć się w pokoju, wejść pod kołdrę i płakać, aż się zapłaczę. Nie chcę odczytywać tych pieprzonych życzeń i patrzeć na te uśmeichnięte twarze, bo wiem że za życzenia będe musiała podziękować a uśmiech odwzajemnić. A z tym będzie trudno.

Poza tym życzenia to największe gówno świata, bo nigdy się nie spełniają a tylko pobudzają wyobraźnie i wyolbrzymiają nadzieje i marzenia. A to wszystko tylko po to by któregoś dnia obudzić się i stwierdzić że to wszytko nieprawda, że to wszytko to wielkie kłamstwo. Że to do czego cały czas małymi krokami się zbliżałeś, przyciągało cie tylko po ty by jak do tego dotrzesz dać ci ogromnego kopa w dupę i sprowadzić na samo dno.

A najbardziej boli to, że przecież wszytkiemu można było zapobiec, i że ze 100% mojego serca i mojego poświęcenia nie odzyskam nawet 0.5% zwrotu a do tego wszystkiego jeszce wyląduje na debecie.

Dziekuję ABS'ie że zawsze jesetście przy mnie. Na Was zawsze mogłam polegać.
paulincia-a 2008-07-12 12:35:16
skomentuj (1)
...98*

Pukanie i dzwonienie sąsiadów z prośbą o ciszę już chyba wyszło z mody. Tak jak rzucanie nożami z piętra wyżej. Lokatorze strzeż się, gdy stoisz na balkonie bo przypadkiem możesz dostać cebulą w głowę, z gorącą prośbą o zachwanie ciszy o godzinie 20. Więc.. W wolnych chwilach będę rzucać cebulami w ludzi, oczywiście tych którzy będą za głośno. A co mi tam. Odwet bywa słodki.

Ogólnie to się nie wysypiam. Wakacyjny niby czas odpoczynku trochę mnie już wyczerpuje. Ale przecież ja lubie nie spać po nocach a rano udawać że umiem jeździć samochodem. I tylko czasem zdarza mi się przez sen wjechac pod prąd. Ale to nieszkodzi. Ważne, że wieczorami jest wesoło, może troszkę za pijacko, ale..
Przecież skoro ktoś stworzył alkohol to po to żeby go pić a nie na niego patrzeć, lub nie daj boże rzucać nim w sąsiadów. Tak więc po usilnym tłumaczeniu samej siebie dochodzę do wniosku, że u mnie wszystko w porządku,  wszystko jest pod kontrolą, a co najważniejsze nadal się uśmiecham.

Trochę to dziwnawe bo rzadko tak bywało. Do tego wszytkiego zaczynam czuć się troszkę staro. Wyrabiają mi plastik do pokazywania ludziom w sklepach i barach i do trzymania go w sztandarowym miejscu w portfelu. Oj, ale portfel to mi chyba ukradli. No coż trzeba będzie znaleźć na niego miejsce gdzie indziej. Co nie zmienia faktu, że staro czuję się dalej.

I pogoda się psuje. Wiucha, kropi, świeci, praży, wiucha, praży, praży, kropi, pada. wiucha, świeci. Zgłupiałam. Ale to nic. Przecież jest dobrze. Przecież wszystko się układa tak jak powinno.

I mam nadzieję, że to nie jest kolejna tylko chwilowa iluzja.


paulincia-a 2008-07-07 15:34:37
skomentuj (0)
...97*

Jajka w czajniku, ziemniaki pod prysznicem, sarnina na torach, czyli survival nad jeziorem w najlepszym towarzystwie pod słońcem. Tylko czemu wtedy kiedy jest pieknie czas upływa o wiele szybciej niż zawsze? I dlaczego doby nie można wydłużyć wtedy z 24h do roku?

Znalazłam już swoje miejsce, znalazłam tego jednego jedynego przy boku, teraz tylko znaleźć sposób zeby to razem połączyć i powistanie najpiękniejsza bajka świata. Będzie z niej tryskało radościa i optymizmem. Przecież takie wakacje to najwspaniajsze wakacje świata.

Przecież to co czułam gdy otwierałam oczy, To jest nie do opisania. Ten każdy wspólny krok, każdy dzień i każda noc. I może gadułą jestem straszną, ale w tej chwili brakuje mi słów.

Chcę tego wszystkiego na codzień, chcę dzień w dzień móc pokazywać jak bardzo to wszystko kocham. Chcę by każdy codziennie mógł widzieć te ogniki w oczach i żeby mi zazdrościł że posiadam tak wiele.

Bo posiadam. :*
paulincia-a 2008-07-02 01:11:30
skomentuj (0)
...96*

Wakacyjna błogość i rozpusta. Kiedyś już to chyba mówiłam? Tak, rzeczywiście. Rok temu.W przygotowaniu mam pierwszy wakacyjny wyjazd. Ten jeden z najlepszych, czyli jeden ze wszystkich, bo z tegorocznych każdy będzie najlepszy. Dużo kombinatoryki, główkowania i liczenia, (jednak w wakacje matematyka też się przydaje) ale warto się pomęczyć, by na te pare dni odpłynąć od brzegu troszkę dalej niż zazwyczaj. 

Tak zgadza się. Nie będę się oszczędzać. Nie ma na to czasu. To moje ostatnie dwumiesięczne wakacje w życiu. I co najważniejsze mam je z kim spędzać. Plany są. Czyli połowa za mną.

Optymizm ze mnie tryska. Tak to chyba tego było mi trzeba.

Spokoju.
Wakacji.
Słońca.
Złotej ósemki.
I Tego kogoś w pobliżu.

Wszystko jest. Czyli jest dobrze.
I niech tak pozostanie. (;



paulincia-a 2008-06-23 12:57:46
skomentuj (0)
...95*

Jest w tym moc, niezwykła moc, niepowtarzalnie potężna siła.
Gdy dzielą nas tysiące mil, ja słyszę jak mnie wzywasz.

Trudno jest wybaczać i zapominać. Dumę ciężko odstawić na bok, obawy zamknac w pudełku, a żal wyrzucić do smieci. Ale warto. W pewnym sensie zachowałam sie jak suka i z zewnątrz wygląda to nieciekawie chociaż w rzeczy samej tak naprawde nie jest. Tego co tam głęboko czułam nie da się tak łatwo, za pomocą słów wytłumaczyć. Samej ciężko mi to zrozumieć, nie usprawiedliwiam się, nie tłumaczę ani sama sobie nie wmawiam, że inaczej być nie mogło.

Po prostu decyzję podjąć musiałam, zrobiłam to według własnego serca, według tego co ja czuje a nie według słow i opinii innych. Słowami nikt mnie nie uszczęśliwi, a pocieszenia w owym przypadku długo nie działały.Wiem jedno. Wiem, że znalazłam to czego szukałam i choćbym chciała to tego już z rąk nie wypuszczę. To gdzieś tam w środku znalazło sobie dobrze ukryte, wygodnie miejsce i już tam pozostanie. Wyrzucić się tego nie da, a przykrywanie kocem i nakładanie kolejnej warstwy na siłe mija się celem.

Uświadomiłam sobie, że dwoch takich samych a jednach znacznie różniących się od siebie rzeczy pogodzić się nie da, chociaż bardzo tego chciałam. Prędzej czy później następują zgrzyty, tworzą się rysy, nacięcia czego skutkiem są usterki których naprawić tak łatwo się da. Z resztą nawet jeśli się naprawi to nic nigdy nie bedzie tak sprawnie pracować jak przed awarią. Dlatego najlepszym rozwiazaniem będzie nie narażać owych rzeczy na przypuszczalne usterki i jakoś radzić sobie bez któregoś z urządzeń.

Przyzwyczajenia są złe. A przyzwyczajanie się do tego, że poprzednie przyzywczajenia powoli znikają wydaje się być jeszcze trudniejsze. Ogólnie wydawałoby się ze jest cieżko a wręcz katastrofalnie. Ziarenko prawdy w tym jest, bo łatwo nie jest i nigdy nie będzie. ALE. Coś tam mnie z tyłu pcha do przodu.

Poza tym, chyba nadszedł wreszcie ten moment by powiedzieć sobie, że wszystkiego mieć nie można, czas by pluszaki spakować do kufra i starać się żyć tak by nikt na tym nie cierpiał i do tego by spełniać się wewnętrznie.
Nowy cel jest, gorzej z realizacją.

Trzeba po prostu w to wszystko uwierzyć. (:


paulincia-a 2008-06-12 01:32:23
skomentuj (0)

archives

2010
wrzesień
czerwiec
2009
maj
marzec
styczeń
2008
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
styczeń
2005
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień

2010
wrzesień
czerwiec
2009
maj
marzec
styczeń
2008
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
styczeń
2005
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień